Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo.

Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne - Kamil w Ogrodzie
Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne - Kamil w Ogrodzie
REKLAMA
KONIEC REKLAMY

Tegoroczny lipiec nie rozpieszcza właścicieli szklarni. Częste opady, chłodniejsze noce, pochmurne dni i długo utrzymująca się wilgoć tworzą warunki, w których liście pomidorów wolniej wysychają. IMGW zapowiada na tydzień od 20 do 26 lipca chłodną i wilgotną pogodę, z licznymi przelotnymi opadami oraz miejscowymi burzami. W zamkniętej szklarni skutki takiej aury są jeszcze bardziej odczuwalne.

Właśnie teraz warto zajrzeć pod liście pomidorów. Żółtawe plamy widoczne od góry i brunatny lub oliwkowy nalot od spodu mogą oznaczać brunatną plamistość liści pomidora. Choroba często długo pozostaje niezauważona, ponieważ pierwsze zmiany rozwijają się na dolnych, starszych liściach.

Zobacz również: Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona

Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne - Kamil w Ogrodzie
Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne – Kamil w Ogrodzie

Brunatna plamistość liści pomidora – choroba szklarniowego gąszczu

Brunatną plamistość liści pomidora wywołuje grzyb Passalora fulva, znany wcześniej jako Cladosporium fulvum lub Fulvia fulva. Choroba występuje przede wszystkim w szklarniach, tunelach foliowych i innych uprawach pod osłonami. W gruncie pojawia się znacznie rzadziej, ponieważ wiatr szybciej osusza rośliny i wymienia wilgotne powietrze.

Największe zagrożenie pojawia się wtedy, gdy w szklarni powstaje zwarty, niemal nieruchomy gąszcz. Liście poszczególnych krzaków nachodzą na siebie, dolne partie roślin są zacienione, a po podlaniu lub nocnym ochłodzeniu wilgoć utrzymuje się przez wiele godzin.

Sama obecność grzyba nie musi jeszcze oznaczać poważnych strat. Problem zaczyna się wtedy, gdy zapewnimy mu idealne warunki do szybkiego namnażania.

Rozwojowi choroby szczególnie sprzyja:

  • wilgotność powietrza przekraczająca około 85 procent,
  • słaba wentylacja szklarni,
  • nadmierne zagęszczenie roślin,
  • mokre liście,
  • podlewanie wieczorem,
  • pozostawianie porażonych liści między krzakami,
  • częste skraplanie się pary wodnej na ścianach i dachu szklarni.

Przy długo utrzymującej się wysokiej wilgotności kolejne zarodniki mogą powstawać na spodzie porażonych liści już po kilkunastu dniach, a następnie przemieszczać się na sąsiednie rośliny wraz z ruchem powietrza, rozpryskami wody, na dłoniach i narzędziach.

Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne - Kamil w Ogrodzie
Brunatna plamistość liści pomidora. Ta choroba pomidorów może teraz ruszyć lawinowo. | foto. Materiały własne – Kamil w Ogrodzie

Pierwszych objawów szukaj na dole rośliny

Brunatna plamistość zwykle nie zaczyna się na najmłodszych liściach znajdujących się przy wierzchołku pomidora. Najpierw porażane są starsze liście w dolnej części krzaka, gdzie jest najciemniej, najgęściej i najbardziej wilgotno.

Od góry liścia można zauważyć:

  • niewielkie, jasnozielone przebarwienia,
  • nieregularne żółtawe plamy,
  • mozaikowe żółknięcie między nerwami,
  • stopniowe brązowienie i zasychanie tkanki.

Najważniejszy objaw znajduje się jednak na spodzie liścia. Dokładnie pod żółtymi plamami tworzy się oliwkowozielony, brunatny lub ciemnobrązowy nalot. Może wyglądać jak drobny pył, aksamitna pleśń albo skupiska ciemnych punktów rozłożonych pomiędzy nerwami. Z czasem plamy łączą się, liść zwija się, więdnie i zamiera.

Dlatego powierzchowne oglądanie pomidorów z góry nie wystarczy. Raz na kilka dni warto unieść dolne liście i sprawdzić ich spodnią stronę.

Nie każda żółta plama oznacza tę chorobę

Objawy brunatnej plamistości można pomylić między innymi z niedoborem magnezu, naturalnym starzeniem się dolnych liści albo początkiem innej choroby.

Przy niedoborze składników pokarmowych przebarwienia są zwykle bardziej równomierne i powtarzają się na wielu liściach w podobny sposób. Brakuje jednak charakterystycznego oliwkowego lub brunatnego nalotu od spodu.

Zaraza ziemniaczana częściej powoduje szybko powiększające się, brunatne i wodniste zmiany. Może obejmować również łodygi oraz owoce. Brunatna plamistość przez dłuższy czas rozwija się przede wszystkim na liściach i postępuje od dolnych pięter ku górze.

Ostateczne rozpoznanie laboratoryjne daje największą pewność, jednak w przydomowej szklarni układ objawów jest bardzo pomocny: żółte plamy od góry i oliwkowobrunatny nalot dokładnie pod nimi od spodu liścia to silna wskazówka.

Co zrobić po znalezieniu porażonych liści?

Pierwszym krokiem powinno być usunięcie najmocniej porażonych liści. Najlepiej wykonać to w suchy dzień, gdy rośliny nie są mokre. Odciętych części nie należy pozostawiać na ziemi w szklarni ani układać tuż obok wejścia.

Nie trzeba jednak w ciągu jednego dnia obrywać połowy rośliny. Pomidor nadal potrzebuje zdrowych liści do fotosyntezy, odżywiania owoców i ochrony gron przed silnym słońcem. Usuwamy przede wszystkim liście chore, obumarłe, dotykające podłoża i te, które całkowicie blokują przepływ powietrza.

Po zakończeniu pracy warto umyć ręce i oczyścić nożyczki lub sekator. Patogen może być przenoszony pomiędzy roślinami również podczas pielęgnacji.

Przewiew jest teraz ważniejszy niż kolejny nawóz

Gdy liście zaczynają żółknąć, wielu ogrodników natychmiast sięga po nawóz. Tymczasem w przypadku brunatnej plamistości dokarmianie roślin nie rozwiąże podstawowego problemu, którym jest nadmierna wilgotność i brak wymiany powietrza.

W szklarni trzeba stworzyć warunki, w których liście możliwie szybko wysychają.

Drzwi i otwory wentylacyjne powinny pozostawać otwarte tak długo, jak pozwala na to pogoda. W ciepłe noce szklarni nie należy szczelnie zamykać, zwłaszcza gdy jej wnętrze jest wilgotne po całym dniu. Przy zamkniętej konstrukcji temperatura spada, para wodna skrapla się na folii lub poliwęglanie, a krople spadają na liście.

W większej szklarni można zastosować niewielki wentylator wymuszający łagodny ruch powietrza. Nie musi dmuchać bezpośrednio na jeden krzak. Jego zadaniem jest rozbijanie zastojów wilgotnego powietrza pomiędzy roślinami. Wentylacja, właściwe odstępy, prowadzenie pomidorów przy podporach i umiarkowane cięcie liści należą do podstawowych metod ograniczania tej choroby.

Podlewaj rano i wyłącznie pod korzeń

Przy obecnej wilgotnej pogodzie pora podlewania ma ogromne znaczenie. Pomidory najlepiej nawadniać rano, bezpośrednio przy podłożu. Dzięki temu nadmiar wilgoci ma szansę odparować przed wieczorem.

Podlewanie późnym wieczorem powoduje, że wilgotność w szklarni rośnie dokładnie wtedy, gdy temperatura zaczyna spadać. Powietrze szybciej osiąga punkt rosy, na powierzchniach pojawiają się krople wody, a dolne liście pozostają wilgotne przez noc.

Należy również unikać polewania roślin po liściach. Woda powinna trafić do korzeni, a nie na zielone części pomidora. W uprawach pod osłonami dobrze sprawdza się linia kroplująca, wąż nawadniający lub powolne podlewanie konewką bez sitka.

Gąszcz pomidorów wygląda efektownie, ale zwiększa ryzyko

Silnie rosnące pomidory mogą w połowie lata wypełnić niemal całą szklarnię. Z daleka wyglądają zdrowo i okazale, jednak wewnątrz takiego gąszczu powietrze praktycznie się nie porusza.

Warto regularnie:

  • usuwać wilki, których nie planujemy prowadzić jako dodatkowe pędy,
  • podwiązywać opadające łodygi,
  • usuwać liście leżące na ziemi,
  • przerzedzać miejsca, w których kilka krzaków styka się liśćmi,
  • wyrywać chwasty utrzymujące wilgoć przy podłożu.

Nie chodzi o stworzenie całkowicie nagich roślin. Dobrze prowadzony pomidor powinien zachować zdrową powierzchnię liści, ale między krzakami musi być widoczna przestrzeń umożliwiająca ruch powietrza.

Czy porażony pomidor nadal może owocować?

W początkowej fazie brunatna plamistość nie musi zatrzymać dojrzewania owoców. Problem narasta stopniowo. Gdy roślina traci coraz więcej liści, ma mniejszą powierzchnię zdolną do fotosyntezy. Krzak słabnie, owoce wolniej dorastają, a kolejne grona mogą być gorzej odżywione.

W zaawansowanych przypadkach choroba może doprowadzić do silnej defoliacji, a sporadycznie atakować również kwiaty i owoce. Dlatego nie warto czekać, aż cały dół pomidora stanie się brunatny.

Najbliższe dni będą testem dla szklarni

Chłodna i wilgotna aura nie oznacza, że wszystkie pomidory zachorują. To jednak wyraźny sygnał, że teraz trzeba dokładniej kontrolować uprawę. Największym błędem jest szczelne zamykanie mokrej szklarni i pozostawienie w niej nieprzewiewnego gąszczu.

W najbliższych dniach warto codziennie otwierać konstrukcję, podlewać wyłącznie rano, obejrzeć spody dolnych liści i usunąć pierwsze wyraźnie porażone fragmenty. Starych plam nie da się cofnąć, ale można zatrzymać tworzenie warunków, w których choroba łatwo przechodzi na kolejne piętra roślin.

W przypadku brunatnej plamistości najskuteczniejsza walka zaczyna się nie od oprysku, lecz od powietrza, światła i suchego liścia.

Nota redakcyjna: Materiał ma charakter informacyjno-poradnikowy i został opracowany redakcyjnie na podstawie własnej praktyki ogrodniczej, literatury branżowej oraz ogólnodostępnych źródeł. Przy tworzeniu i opracowaniu materiału mogą być wykorzystywane narzędzia cyfrowe wspierające pracę redakcyjną, a zdjęcia i grafiki pełnią funkcję ilustracyjną.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Możesz udostępnić go dalej:

Najnowsze artykuły