Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona

Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona | foto. Kamil w Ogrodzie
Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona | foto. Kamil w Ogrodzie
REKLAMA
KONIEC REKLAMY

Po upałach przyszły ulewy i chłodne noce. Teraz zaraza ziemniaczana może wejść na pomidory

Jeszcze niedawno pomidory walczyły z upałem, przegrzaniem i temperaturą przekraczającą w szklarniach 40–50°C. Później przyszły ulewy i burze, a teraz zrobiło się chłodniej, pochmurno i bardzo wilgotno. Dla ogrodnika to chwila wytchnienia. Dla zarazy ziemniaczanej — warunki, na które czekała.

Najbardziej zagrożone są pomidory rosnące w gruncie, których liście i łodygi były wielokrotnie moczone przez deszcz. Wilgoć utrzymująca się na roślinie, ograniczone nasłonecznienie, niższa temperatura i słaby ruch powietrza mogą stworzyć dobre warunki do rozwoju Phytophthora infestans. Patogen szczególnie szybko rozwija się przy dużej wilgotności, a pierwsze plamy mogą pojawić się jeszcze zanim ogrodnik zorientuje się, że infekcja już trwa.

I właśnie teraz warto dokładnie obejrzeć wszystkie krzaki. Nie jutro, nie po weekendzie i nie dopiero wtedy, gdy owoce zaczną brązowieć.

Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona | foto. Kamil w Ogrodzie
Zaraza ziemniaczana pomidora po deszczu – objawy i ochrona | foto. Kamil w Ogrodzie

Kilka chłodnych i wilgotnych dni może przekreślić miesiące pracy

Pomidory uprawiamy przez wiele miesięcy. Najpierw wysiewamy nasiona, później pikujemy siewki, przesadzamy je do większych doniczek, hartujemy i sadzimy na miejsce stałe. Prowadzimy krzaki, usuwamy wilki, podlewamy, nawozimy i czekamy na pierwsze owoce.

A potem przychodzi kilka deszczowych dni.

W ubiegłym sezonie zaraza pojawiła się u mnie na pomidorach rosnących za szklarnią. Krzaki pod osłoną doczekały końca sezonu i nadal owocowały razem z ogórkami, papryką oraz innymi warzywami. Pomidory wystawione na deszcz nie miały tyle szczęścia.

Właśnie dlatego w tym roku zdecydowałem się na większą szklarnię. Szkoda całej wcześniejszej pracy, jeżeli można ograniczyć jeden z najważniejszych czynników ryzyka, czyli długotrwałe moczenie liści przez deszcz.

Nie oznacza to jednak, że sama szklarnia rozwiązuje cały problem.

Szklarnia chroni przed deszczem, ale nie daje całkowitej ochrony

Pomidory rosnące pod poliwęglanem lub folią nie są bezpośrednio moczone podczas każdej ulewy. Liście pozostają suche, a ogrodnik może kierować wodę bezpośrednio pod rośliny. To duża przewaga nad uprawą gruntową.

Nie jest jednak prawdą, że pomidory w szklarni nie mogą zachorować na zarazę ziemniaczaną. Mogą, szczególnie gdy wewnątrz przez wiele godzin utrzymuje się wysoka wilgotność, liście są mocno zagęszczone, a konstrukcja nie ma prawidłowej wentylacji.

Bardzo często problem dotyczy prostych tuneli foliowych mających tylko jedno wejście. Brakuje w nich tylnego wyjścia, okna szczytowego albo bocznych otworów. Drzwi są otwarte, ale powietrze nie ma którędy przepłynąć przez całą konstrukcję.

W efekcie w tunelu robi się duszno. Po chłodnej nocy na folii pojawia się skroplona woda, wilgoć długo utrzymuje się między liśćmi, a gęste krzaki niemal się ze sobą stykają. Taka konstrukcja przestaje chronić pomidory i zaczyna przypominać wilgotną komorę.

Brak drugiego otworu nie gwarantuje wystąpienia choroby, ale znacząco zwiększa ryzyko utrzymywania się warunków sprzyjających infekcji.

To nie „kwaśny deszcz” wywołuje zarazę ziemniaczaną

Po deszczowej pogodzie często można usłyszeć, że pomidory zostały zniszczone przez kwaśny deszcz. Sama choroba nie powstaje jednak od kwasowości opadów.

Zarazę wywołuje organizm chorobotwórczy Phytophthora infestans. Deszcz zwiększa zagrożenie przede wszystkim dlatego, że moczy rośliny, rozprzestrzenia materiał infekcyjny i powoduje długotrwałe utrzymywanie się wody na liściach.

Nie każdy mokry liść zachoruje, ale mokra roślina znajdująca się w otoczeniu źródła infekcji ma znacznie gorsze warunki do obrony niż pomidor suchy i dobrze przewietrzany.

Największym problemem jest więc nie sam skład deszczu, lecz połączenie kilku czynników:

  • długo mokrych liści i łodyg,
  • wysokiej wilgotności powietrza,
  • pochmurnej pogody,
  • umiarkowanej temperatury,
  • ograniczonego przewiewu,
  • gęstego ulistnienia,
  • obecności źródła infekcji w pobliżu.
Zaraza ziemniaczana widoczna na łodydze pomidora | foto. Kamil w Ogrodzie
Zaraza ziemniaczana widoczna na łodydze pomidora | foto. Kamil w Ogrodzie

Gdzie najpierw szukać zarazy ziemniaczanej?

Nie oglądam wyłącznie górnych, najlepiej widocznych liści. Najpierw zaglądam do środka krzaka i sprawdzam dolne partie rośliny. To tam najdłużej może utrzymywać się wilgoć, szczególnie gdy liście dotykają ziemi lub ściółki.

Trzeba obejrzeć również łodygi, ogonki liściowe i zawiązane owoce. Zaraza nie zawsze rozpoczyna się od wielkiej plamy widocznej z kilku metrów.

Niepokój powinny wzbudzić:

  • nieregularne, wodniste lub szarozielone plamy na liściach;
  • szybko brunatniejące fragmenty blaszki liściowej;
  • ciemne, brunatne albo niemal czarne plamy na łodygach;
  • zamieranie całych końcówek pędów;
  • twarde, brunatne i nieregularne zmiany na owocach;
  • jasny nalot widoczny przy dużej wilgotności, szczególnie od spodu liścia.

Na łodygach mogą powstawać rozległe brunatnoczarne zmiany, a na owocach twarde, nieregularne plamy, które stopniowo obejmują coraz większą powierzchnię.

Najgroźniejsze są ciemne zmiany na łodydze

Pojedyncza plama na liściu może zostać pomylona z uszkodzeniem mechanicznym, poparzeniem albo inną chorobą. Ciemne, wydłużone zmiany na łodydze są znacznie poważniejszym sygnałem.

Gdy porażenie obejmuje łodygę, problem nie dotyczy już jednego fragmentu liścia. Choroba może szybko objąć kolejne części pędu, liście i owoce.

W sprzyjających warunkach tempo zmian bywa ogromne. Krzak, który dziś ma kilka podejrzanych plam, za kilka dni może wyglądać, jakby został poparzony. Właśnie dlatego czekanie na „pewność” często kończy się utratą całej rośliny.

Co zrobić natychmiast po znalezieniu podejrzanych zmian?

Najpierw trzeba dokładnie ocenić skalę problemu. Pojedynczy porażony liść to inna sytuacja niż czarne zmiany na kilku łodygach i brunatne owoce na wielu krzakach.

1. Usuń porażone części roślin

Podejrzane liście, pędy i owoce usuwamy ostrożnie, aby nie ocierać nimi o zdrowe rośliny. Mocno porażony krzak często lepiej usunąć w całości, niż pozostawiać go jako źródło dalszej infekcji.

Chorych części nie należy zostawiać między grządkami ani wrzucać do kompostu, który nie osiąga temperatur pozwalających ograniczyć materiał chorobotwórczy.

2. Nie pracuj między mokrymi krzakami

Usuwanie wilków, podwiązywanie i przenoszenie liści podczas deszczu lub tuż po nim może pomagać w mechanicznym roznoszeniu wilgoci i zanieczyszczeń pomiędzy roślinami.

Zabiegi najlepiej wykonywać wtedy, gdy krzaki są suche.

3. Usuń liście dotykające ziemi

Dolne liście nie powinny leżeć na wilgotnym podłożu. Warto usunąć także nadmierne zagęszczenie w dolnej części roślin, ale nie należy jednego dnia ogołacać całych krzaków.

Liście usuwamy stopniowo, zaczynając od tych najniższych, uszkodzonych i ograniczających przepływ powietrza.

4. Otwórz tunel z obu stron

Jeżeli konstrukcja ma dwoje drzwi, otwieramy oba wejścia. Korzystamy również z okien dachowych, bocznych kurtyn i innych otworów wentylacyjnych.

Podczas deszczowej pogody szklarnia nadal wymaga wymiany powietrza. Zamknięcie jej „żeby pomidorom nie było zimno” może spowodować wzrost wilgotności i skraplanie wody na roślinach.

5. Przerwij podlewanie po liściach

Wodę kierujemy bezpośrednio do podłoża. Nie polewamy liści, łodyg ani owoców. Jeżeli gleba po ostatnich opadach jest wilgotna, nie dokładamy kolejnej porcji wody wyłącznie z przyzwyczajenia.

Miedzian ma sens przede wszystkim przed infekcją

Wielu ogrodników sięga w tym okresie po preparaty miedziowe, w tym Miedzian. Trzeba jednak rozumieć, jak działa taki środek.

Miedzian działa powierzchniowo i zapobiegawczo. Pozostaje na opryskanej części rośliny i tworzy warstwę ograniczającą możliwość rozpoczęcia infekcji. Nie krąży po całym krzaku i nie jest preparatem systemicznie leczącym porażone tkanki. Aktualna etykieta Miedzianu 50 WP obejmuje zastosowanie przeciw zarazie ziemniaka w pomidorze uprawianym w gruncie i wskazuje użycie zapobiegawcze lub zgodne z sygnalizacją.

Dlatego największy sens ma zabezpieczenie zdrowych roślin przed okresem wysokiego ryzyka. Jeżeli zaraza jest już widoczna na łodygach i owocach, oprysk kontaktowy nie cofnie zmian, które powstały wewnątrz tkanek.

Preparat ochronny musi zostać naniesiony bardzo dokładnie. Nie wystarczy kilka przypadkowych ruchów opryskiwaczem wykonanych nad wierzchołkami pomidorów. Ciecz powinna dotrzeć do całej powierzchni wymagającej ochrony, również do wnętrza krzaka i dolnej strony liści, ale bez niekontrolowanego spływania.

Nie każdy Miedzian ma identyczną etykietę

Pod nazwą Miedzian sprzedawane są różne formulacje, między innymi 50 WP i Extra 350 SC. Nie wolno zakładać, że każdy wariant ma takie same zastosowania, stężenia, liczbę zabiegów i okres karencji.

Przed użyciem trzeba sprawdzić na etykiecie konkretnego opakowania:

  • czy preparat jest dopuszczony do stosowania w pomidorze;
  • czy dotyczy uprawy gruntowej, czy także uprawy pod osłonami;
  • jaką dawkę lub stężenie przewidziano;
  • ile zabiegów można wykonać;
  • jaki odstęp należy zachować pomiędzy opryskami;
  • ile wynosi okres karencji;
  • jakie środki ochrony osobistej są wymagane.

Istnieją formulacje miedziowe mające w etykiecie również pomidory pod osłonami, jednak zawsze decyduje aktualna etykieta konkretnego produktu, a nie ogólna nazwa „Miedzian”.

Oprysk nie może być wykonany tuż przed deszczem

Preparat działający powierzchniowo potrzebuje czasu, aby osiąść i wyschnąć na roślinie. Opryskanie pomidorów bezpośrednio przed ulewą może skończyć się spłukaniem części naniesionej warstwy.

Nie należy wykonywać zabiegu także:

  • na mokrych roślinach;
  • podczas silnego wiatru;
  • w największym upale;
  • na silnie rozgrzanych liściach;
  • bez sprawdzenia prognozy opadów;
  • większą dawką niż podana w etykiecie;
  • przypadkową mieszaniną kilku preparatów.

Środka ochrony roślin nie traktujemy jak nawozu. Większe stężenie nie oznacza lepszej ochrony i może prowadzić do uszkodzenia liści.

Czy oprysk uratuje pomidory, gdy zaraza już weszła?

To zależy od momentu wykrycia choroby, jej nasilenia i warunków pogodowych. Jeżeli zmiany są pojedyncze, szybko usunięte, a kolejne rośliny pozostają zdrowe, można jeszcze próbować ograniczyć rozwój infekcji.

Jeżeli jednak kilka krzaków ma już czarne łodygi, zamierające liście i brunatne owoce, sytuacja jest znacznie trudniejsza. Preparat kontaktowy nie usunie choroby z porażonych tkanek. Środki o działaniu wgłębnym lub systemicznym także mają największy sens na początku infekcji i wyłącznie wtedy, gdy są aktualnie dopuszczone do danego zastosowania oraz używane zgodnie z etykietą.

Nie ma oprysku, który odbuduje martwe liście albo sprawi, że porażony owoc ponownie stanie się zdrowy.

W zaawansowanej fazie trzeba rozważyć usunięcie całych krzaków, aby ograniczyć zagrożenie dla pozostałej uprawy.

Co ze zdrowymi owocami z porażonego krzaka?

Owoce bez widocznych zmian można zebrać przed usunięciem rośliny i dokładnie obserwować. Nie należy jednak przechowywać ich razem ze zdrowymi pomidorami z innych krzaków.

Zmiany mogą ujawnić się później. Każdy owoc z brunatnymi, twardymi lub powiększającymi się plamami trzeba odrzucić.

Nie zbieramy owoców przed upływem karencji określonej dla zastosowanego środka ochrony roślin. Karencję liczymy zgodnie z etykietą konkretnego preparatu.

Ochrona przed zarazą zaczyna się od konstrukcji tunelu

Walka z chorobą nie powinna zaczynać się od opryskiwacza. Zaczyna się znacznie wcześniej — od wyboru stanowiska, odpowiedniego rozstawu i wentylacji.

Tunel przeznaczony do pomidorów powinien umożliwiać rzeczywisty przepływ powietrza. Jedne drzwi na początku długiej konstrukcji mogą być niewystarczające. Najlepiej, gdy powietrze może wejść z jednej strony i wydostać się z drugiej.

Wewnątrz trzeba również ograniczać zagęszczenie:

  • prowadzić krzaki na określoną liczbę pędów;
  • regularnie usuwać wilki;
  • nie pozwalać liściom dotykać podłoża;
  • stopniowo usuwać liście pod dojrzewającymi gronami;
  • zachować odstępy pomiędzy roślinami;
  • podlewać wyłącznie pod korzeń;
  • wietrzyć także podczas pochmurnych i deszczowych dni.

Sama folia nad pomidorami nie wystarczy. Suchy dach pomaga, ale bez przewiewu pod osłoną nadal może powstać środowisko sprzyjające chorobom.

Zaraza ziemniaczana czy inny problem?

Nie każda plama oznacza zarazę. Pomidory mogą mieć uszkodzenia słoneczne, niedobory składników, alternariozę, szarą pleśń, bakteryjną cętkowatość lub fizjologiczne zamieranie liści.

Obserwowany objawCo może oznaczaćCo sprawdzić
Nieregularne, szybko brunatniejące plamy na liściachMożliwa zaraza ziemniaczanaDolną stronę liścia, łodygi i tempo powiększania zmian
Ciemne, wydłużone zmiany na łodydzeSilne podejrzenie zarazyCzy podobne zmiany występują na kolejnych pędach i owocach
Twarde, brunatne plamy na owocachMożliwe porażenie owoców przez zarazęCzy plamy są nieregularne i szybko obejmują większą powierzchnię
Suche plamy z koncentrycznymi pierścieniamiMożliwa alternariozaKształt plam i obecność charakterystycznych kręgów
Żółknięcie najstarszych liści bez ciemnych zmian na łodydzeStarzenie liści lub problem z nawożeniemRozkład objawów na całej roślinie i stan nowych przyrostów
Czarne plamy tylko na spodzie owocówSucha zgnilizna wierzchołkowaRegularność podlewania i możliwość pobierania wapnia

Inne choroby i niedobory pomidorów:

Sucha zgnilizna pomidora – jak rozpoznać, zwalczać i zapobiegać?

Alternarioza pomidorów – jak rozpoznać, zapobiegać i zwalczać?

Wirus mozaiki pepino (PepMV) – cichy wróg upraw pomidora

Niedobory pokarmowe pomidorów – jak je rozpoznać?

Plan działania po ulewach i ochłodzeniu

SytuacjaDziałanie
Pomidory są zdrowe, ale przez kilka dni były mokreDokładnie obejrzeć krzaki, usunąć dolne liście, poprawić przewiew i rozważyć ochronę zapobiegawczą zgodną z etykietą
W szklarni skrapla się wodaOtworzyć przeciwległe wejścia i okna, ograniczyć zagęszczenie oraz nie podlewać wieczorem
Znaleziono pojedynczy podejrzany liśćUsunąć go, wynieść poza uprawę i przez kolejne dni codziennie kontrolować całą roślinę
Na łodydze pojawiła się ciemna zmianaOcenić cały pęd i sąsiednie krzaki; mocno porażoną roślinę rozważyć do całkowitego usunięcia
Objawy występują na wielu krzakach i owocachUsunąć źródła infekcji, zebrać zdrowe owoce z zachowaniem karencji i nie liczyć na cofnięcie istniejących zmian

Najważniejsze są najbliższe dni

Po gwałtownej zmianie pogody nie czekam, aż krzaki same pokażą, czy sobie poradzą. Oglądam liście, łodygi i owoce, poprawiam wentylację, usuwam wszystko, co dotyka ziemi, i nie pozwalam, aby w szklarni przez całą noc utrzymywała się mokra, stojąca atmosfera.

Zaraza ziemniaczana nie pojawia się dlatego, że pomidor miał za mało nawozu. Nie zatrzymamy jej również kolejną porcją gnojówki. Największe znaczenie mają suche liście, przewiew, szybkie rozpoznanie pierwszych objawów oraz prawidłowo wykonana ochrona zapobiegawcza.

Kilka miesięcy pracy może zostać zniszczone podczas krótkiego okresu chłodnej, pochmurnej i deszczowej pogody. Dlatego właśnie teraz trzeba wejść między pomidory i dokładnie obejrzeć każdy krzak.

Nota redakcyjna: Materiał ma charakter informacyjno-poradnikowy i został opracowany redakcyjnie na podstawie własnej praktyki ogrodniczej, literatury branżowej oraz ogólnodostępnych źródeł. Przy tworzeniu i opracowaniu materiału mogą być wykorzystywane narzędzia cyfrowe wspierające pracę redakcyjną, a zdjęcia i grafiki pełnią funkcję ilustracyjną.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Możesz udostępnić go dalej:

Najnowsze artykuły