Pod koniec sierpnia łąki, skraje lasów, nieużytki i wiejskie zarośla wciąż są pełne roślin, które od pokoleń trafiały do domowych zielników, spiżarni i apteczek. Dawniej wiedza o terminie zbioru przekazywana była głównie w rodzinach: jedne rośliny ścinano podczas kwitnienia, inne dopiero wtedy, gdy owoce nabrały odpowiedniej barwy.
Dzisiaj wiele z tych zwyczajów można skonfrontować z botaniką i farmakognozją. I okazuje się, że część dawnych praktyk miała bardzo racjonalne podstawy. Termin zbioru rzeczywiście wpływa na jakość surowca, ponieważ wraz z rozwojem rośliny zmienia się zawartość związków biologicznie czynnych. Polskie zalecenia dotyczące surowców zielarskich podkreślają również, że owoce należy zbierać w pełnej dojrzałości, ale zanim staną się przejrzałe i miękkie.
Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy. Botanika pozwala prawidłowo rozpoznać gatunek, farmakognozja bada jego skład, a skuteczność zastosowań leczniczych wymaga jeszcze dowodów farmakologicznych i klinicznych. To, że roślina była używana przez naszych dziadków, nie oznacza automatycznie, że każde przypisywane jej działanie zostało naukowo potwierdzone.

Krwawnik pospolity – niepozorna roślina, którą łatwo znaleźć także w sierpniu
Spis treści
Krwawnik pospolity (Achillea millefolium) rośnie w Polsce bardzo powszechnie na łąkach, pastwiskach, przy drogach polnych i na nieużytkach. Kwitnie długo – zwykle od lipca aż do października – dlatego pod koniec sierpnia nadal można znaleźć wartościowe, świeżo kwitnące egzemplarze.
Surowcem zielarskim jest przede wszystkim kwitnące ziele oraz kwiatostany. Do zbioru wybiera się zdrowe rośliny bez oznak chorób, najlepiej podczas suchego dnia, gdy zniknie już poranna rosa.
Krwawnik od bardzo dawna wykorzystywano przede wszystkim przy dolegliwościach trawiennych i do przygotowywania naparów, a zewnętrznie stosowano go na skórę.
Co ciekawe, nie jest to wyłącznie ludowa legenda. W europejskich monografiach zielarskich krwawnik został uznany za tradycyjny surowiec stosowany przy przejściowym braku apetytu, łagodnych dolegliwościach trawiennych, takich jak wzdęcia, niewielkich skurczach menstruacyjnych oraz powierzchownych ranach. Jednocześnie podkreślono, że są to zastosowania oparte przede wszystkim na długoletniej tradycji, a nie na mocnych dowodach z dużych badań klinicznych. Badania laboratoryjne wykazały natomiast m.in. aktywność przeciwzapalną i rozkurczową.
W domowym zielniku wysuszone ziele można zachować jako surowiec do naparów, zamiast przypisywać mu dziesiątki cudownych właściwości, których nikt wiarygodnie nie potwierdził.

Babka lancetowata – jej liście można zbierać jeszcze pod koniec lata
Babka lancetowata często przegrywa wizualnie z kolorowymi ziołami. Nie ma efektownych kwiatów ani intensywnego zapachu, a mimo to jest jednym z bardziej interesujących tradycyjnych surowców.
Liście babki lancetowatej (Plantago lanceolata) zbiera się od maja do września, kiedy są dobrze rozwinięte, zdrowe i nieporażone chorobami. To oznacza, że końcówka sierpnia nadal jest dobrym momentem na przygotowanie zapasu.
Liście trzeba suszyć szybko i w przewiewie. Zbyt długo pozostawione w wilgotnej, zbitej warstwie łatwo ciemnieją, przez co pogarsza się jakość surowca.
Babka była tradycyjnie wykorzystywana między innymi przy kaszlu i podrażnieniu gardła. Współczesna monografia zielarska obejmuje ją jako tradycyjny surowiec łagodzący podrażnienia jamy ustnej i gardła związane z suchym kaszlem, kaszel towarzyszący przeziębieniu oraz niewielkie stany zapalne skóry.
To bardzo dobry przykład rośliny, której miejsce w dawnych zielnikach nie było przypadkowe.

Nawłoć pospolita – żółte złoto końcówki lata, ale trzeba rozpoznać właściwy gatunek
W sierpniu trudno nie zauważyć żółtych nawłoci. Problem polega na tym, że nie każda nawłoć spotykana na polskiej łące jest tym samym gatunkiem.
Zielarskim surowcem objętym europejską monografią jest nawłoć pospolita (Solidago virgaurea). W lecznictwie tradycyjnym wykorzystywane jest jej kwitnące ziele, przede wszystkim w preparatach związanych z układem moczowym. Europejska ocena tego gatunku dotyczy właśnie dolegliwości dróg moczowych.
Pod koniec lata w Polsce znacznie łatwiej można jednak natknąć się także na nawłoć kanadyjską i późną, czyli silnie rozprzestrzeniające się gatunki obce. Nawłocie te tworzą wielkie żółte łany i kwitną szczególnie intensywnie w drugiej połowie sierpnia oraz we wrześniu.
Dlatego w przypadku zielarstwa zasada brzmi: nie zbieramy „żółtej nawłoci”, tylko konkretnie rozpoznany gatunek. Monografia Solidago virgaurea nie daje podstaw, żeby automatycznie przypisywać identyczne zastosowania każdej roślinie wyglądającej podobnie.

Wrzos zwyczajny – właśnie końcówka sierpnia rozpoczyna najlepszy okres
Pod koniec sierpnia na wrzosowiskach rozpoczyna się jeden z najbardziej charakterystycznych spektakli późnego lata. Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris) zaczyna wtedy intensywnie kwitnąć, tworząc fioletowo-różowe łany. Lasy Państwowe wskazują właśnie koniec sierpnia jako początek jego wyraźnego kwitnienia.
Tradycyjnym surowcem są kwiaty oraz ziele wrzosu, które pozyskuje się na początku kwitnienia. Pod koniec sierpnia można więc trafić dokładnie w moment uznawany dawniej za optymalny do zbioru.
Wrzos w tradycyjnym zielarstwie wykorzystywany był przede wszystkim w mieszankach dotyczących układu moczowego, a także jako surowiec do naparów.
Tutaj warto jednak zachować szczególną ostrożność w formułowaniu obietnic. W porównaniu z krwawnikiem, babką czy nawłocią pospolitą kliniczne potwierdzenie tradycyjnych zastosowań wrzosu jest znacznie słabsze. Jest to nadal interesująca roślina zielarska, ale nie powinna być przedstawiana jako naturalny „lek na infekcję” czy zamiennik właściwego leczenia.

Czarny bez – pod koniec sierpnia zaczynają dojrzewać owoce
W czerwcu zbiera się kwiaty, ale pod koniec sierpnia uwagę przyciąga zupełnie inna część rośliny. Owoce czarnego bzu (Sambucus nigra) dojrzewają w Polsce od sierpnia do września, a termin zależy od regionu i przebiegu pogody.
Zbieramy wyłącznie owoce w pełni wybarwione na ciemnofioletowy lub niemal czarny kolor. Zielone i częściowo niedojrzałe owoce trzeba odrzucić.
I tutaj pojawia się bardzo ważna różnica pomiędzy tradycją a bezpiecznym współczesnym wykorzystaniem. Surowych, niedojrzałych owoców bzu nie należy jeść. Zawierają związki cyjanogenne i mogą powodować dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Owoce przeznaczone do jedzenia należy odpowiednio przetworzyć termicznie.
Z dojrzałych owoców od pokoleń robiono soki, syropy, powidła i inne przetwory. Współczesne badania potwierdzają obecność w nich między innymi antocyjanów i innych polifenoli o aktywności przeciwutleniającej. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że domowy sok leczy infekcje.
To bardzo ciekawy przykład naukowej ostrożności: owoce bzu zostały ocenione przez europejski komitet zielarski, ale nie ustanowiono dla nich europejskiej monografii leczniczej, mimo bardzo długiej tradycji stosowania.

Dzika róża – koniec sierpnia rozpoczyna sezon na czerwone owoce
Róża dzika (Rosa canina) jest jedną z tych roślin, które rzeczywiście należą do tradycyjnego polskiego krajobrazu. Można ją spotkać na skrajach lasów, miedzach, w zaroślach i przy polnych drogach.
Jej owoce zaczynają dojrzewać w sierpniu i są zbierane zwykle od sierpnia do września. W profesjonalnych zaleceniach dla surowców zielarskich podkreśla się, że owoce róży powinny być już czerwone i dojrzałe, ale nadal twarde – nie przejrzałe i miękkie.
To właśnie z nich od pokoleń przygotowywano konfitury, przeciery, soki, syropy, susz do herbatek i nalewki.
Tutaj współczesna analiza chemiczna bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego owoce róży były tak cenione. Rosa canina zawiera znaczne ilości witaminy C, polifenoli, flawonoidów i karotenoidów, przy czym rzeczywista zawartość tych składników bardzo mocno zależy od gatunku, miejsca wzrostu, dojrzałości i sposobu przetwarzania.
Badania opisują również potencjał przeciwutleniający i przeciwzapalny składników owoców róży, ale nie oznacza to, że każdy domowy napar będzie działał jak standaryzowany preparat badany klinicznie.
Stara zasada zbieraczy ziół nadal ma sens: nie zbieraj wszystkiego, co widzisz
Dobry zielarz nie wraca z łąki z workiem przypadkowo wyrwanych roślin. Zbiera tylko to, co potrafi bezbłędnie rozpoznać i rzeczywiście wykorzysta.
Nie należy zbierać roślin bezpośrednio przy ruchliwych drogach, na opryskiwanych polach, terenach przemysłowych ani w miejscach silnie zanieczyszczonych. Surowiec musi być zdrowy, bez pleśni i oznak chorób.
Nie powinno się również ogołacać całego stanowiska. Pozostawienie części kwiatów, owoców i całych roślin umożliwia ich rozmnażanie i pozostawia pokarm dla owadów oraz ptaków. Takie podejście jest zgodne również ze współczesnymi zaleceniami dotyczącymi zbioru dzikich ziół.
W parkach narodowych i rezerwatach przyrody pozyskiwanie dziko rosnących roślin jest co do zasady zabronione, dlatego piękne stanowisko napotkane podczas wycieczki nie zawsze oznacza miejsce, z którego można wrócić z bukietem ziół.
Jak suszyć zioła zebrane w sierpniu?
Kwiaty i liście powinny trafić do suszenia możliwie szybko po zbiorze. Najlepiej rozłożyć je cienką warstwą w zacienionym, suchym i dobrze wentylowanym miejscu. Bezpośrednie, intensywne słońce nie jest dobrym sposobem na suszenie większości delikatnych surowców.
Roślin nie powinno się również upychać w grubych warstwach. Wilgotna masa szybko się nagrzewa, zaparza i może pleśnieć.
Owoce wymagają innego podejścia. Część można wysuszyć, ale czarny bez czy dzika róża bardzo dobrze nadają się również do mrożenia i późniejszego przygotowania przetworów. W każdym przypadku najważniejsze jest zebranie zdrowego surowca w odpowiedniej fazie dojrzałości.
Koniec sierpnia naprawdę jest małym zielarskim sezonem
Na jednej późnoletniej wyprawie można znaleźć kwitnący krwawnik, zdrowe liście babki lancetowatej, nawłoć pospolitą, rozpoczynający kwitnienie wrzos oraz dojrzewające owoce czarnego bzu i dzikiej róży.
To rośliny, które znały poprzednie pokolenia i które nadal mają swoje miejsce we współczesnym zielarstwie.
Najciekawsze jest jednak to, że dzisiaj nie trzeba wybierać pomiędzy wiedzą „z dziada pradziada” a nauką. Najlepsze zielarstwo zaczyna się właśnie tam, gdzie tradycyjną wiedzę o roślinach sprawdza się za pomocą botaniki, chemii i współczesnych monografii farmakognostycznych.
Dzięki temu wiadomo nie tylko co zbierać, ale również czego danemu ziołu nie należy przypisywać.
Przeczytaj także:
Żywokost lekarski – zioło na stawy, kości, rany i regenerację skóry
Żeń-szeń – korzeń wzmacniający organizm, energię i odporność
Werbena pospolita – zioło na nerwy, trawienie, laktację i stany zapalne








