Pelargonie potrafią wyglądać świetnie jeszcze pod koniec września. Jeśli dni są słoneczne, a noce stosunkowo ciepłe, nadal tworzą pąki i kwiaty. Nie trzeba więc chować ich tylko dlatego, że rozpoczęła się kalendarzowa jesień. Z drugiej strony nie warto czekać, aż pierwszy przymrozek sam zakończy sezon.
Pelargonie, czyli rośliny z rodzaju Pelargonium, nie są odporne na mróz. Jeśli chcemy przechować je do przyszłego roku, powinny trafić pod dach przed pierwszym jesiennym przymrozkiem. Dotyczy to zarówno pelargonii rabatowych, jak i bluszczolistnych uprawianych w skrzynkach balkonowych.
Pelargonie nadal kwitną we wrześniu? Na razie mogą zostać na balkonie
Spis treści
Pod koniec września nie ma powodu automatycznie przenosić zdrowych pelargonii do domu. Jeśli prognozy nie przewidują bardzo zimnych nocy, rośliny mogą korzystać z ostatnich słonecznych dni i nadal kwitnąć.
Kluczowe jest jednak regularne sprawdzanie temperatur minimalnych, a nie samej daty w kalendarzu. W zależności od roku pierwsze niebezpieczne ochłodzenie może przyjść już pod koniec września albo dopiero w październiku.
Warto również pamiętać, że balkon nie zawsze zachowuje się tak samo jak ogród. Donice i skrzynki mają niewielką objętość podłoża, są bardziej wystawione na wiatr, a lokalna temperatura przy roślinach może różnić się od tej podawanej dla centrum miasta.
Przy jakiej temperaturze zabrać pelargonie z balkonu?
Nie trzeba czekać na prognozowane 0°C. Jeżeli nocne temperatury zaczynają regularnie spadać w okolice 5°C, jest to dobry moment, aby przygotować pelargonie do przeniesienia w miejsce zimowania.
RHS określa pelargonie jako rośliny wrażliwe na mróz i zaleca ich przeniesienie pod osłonę przed pierwszym jesiennym przymrozkiem. Za warunki wolne od mrozu przy zimowaniu takich roślin przyjmuje nocne minimum około 4°C.
Jeżeli prognoza pokazuje 1, 2 czy 3°C, nie ryzykowałbym pozostawiania cennych pelargonii na otwartym balkonie. Niewielka różnica pomiędzy temperaturą prognozowaną a rzeczywistą na konkretnym stanowisku wystarczy, aby roślina znalazła się w warunkach bliskich przymrozkowi.
Przy nocach wynoszących 8 czy 10°C nie ma jeszcze powodów do paniki. Najważniejszy moment przychodzi wtedy, gdy temperatury zaczynają zbliżać się do kilku stopni powyżej zera, a w prognozach pojawia się ryzyko pierwszych lokalnych przymrozków.
Nie czekaj, aż pierwszy przymrozek zetnie pelargonie
W przypadku dalii pierwszy lekki przymrozek może być naturalnym sygnałem do późniejszego wykopywania karp. Z pelargoniami jest inaczej. Jeśli zamierzamy je przezimować, powinny znaleźć się pod dachem przed przymrozkiem.
Mróz uszkadza ich soczyste liście i pędy. Pierwszy mocniejszy przymrozek może zakończyć sezon rośliny, która jeszcze dzień wcześniej była zielona i pełna kwiatów. Pelargonie są w naszym klimacie traktowane zazwyczaj jak rośliny sezonowe właśnie dlatego, że na zewnątrz nie przeżywają zimowych temperatur.
Jeśli więc zależy nam na konkretnej odmianie, nie warto sprawdzać jej odporności podczas najzimniejszej nocy jesieni.
Co zrobić z pelargonią przed wniesieniem jej do domu?
Nie należy przenosić całej skrzynki z balkonu prosto pomiędzy rośliny pokojowe. Najpierw trzeba dokładnie obejrzeć liście, pędy oraz powierzchnię podłoża. Na pelargoniach mogą znajdować się między innymi mszyce, mączliki lub inne szkodniki, których nie chcemy wprowadzać do pomieszczenia.
Rośliny z wyraźnymi objawami chorób, gnicia albo silnym porażeniem przez szkodniki nie są najlepszym materiałem do zimowania. Przed przeniesieniem warto także usunąć przekwitłe kwiatostany, suche liście i uszkodzone fragmenty. Kontrola zdrowotności przed wniesieniem pelargonii do pomieszczenia ogranicza ryzyko przeniesienia problemów na pozostałe rośliny.
Jeżeli pelargonia jest bardzo duża, można ją przyciąć. Nie istnieje jednak obowiązek radykalnego skracania każdej rośliny od razu po zabraniu z balkonu. Sposób przygotowania zależy od tego, czy chcemy utrzymywać ją zimą w częściowym wzroście, czy ograniczyć jej wegetację i przechowywać w chłodniejszych warunkach.
Gdzie najlepiej zimować pelargonie?
Jednym z najlepszych miejsc jest jasne, chłodne i przede wszystkim zabezpieczone przed mrozem pomieszczenie. Może to być widna klatka schodowa, chłodna weranda, ogród zimowy, jasny garaż z oknem albo inne miejsce, w którym temperatura pozostaje dodatnia.
Pelargonie przechowywane w doniczkach mogą zimować w lekkim wzroście. RHS zaleca dla takich roślin jasne, przewiewne i wolne od mrozu stanowisko. Przy ograniczonej ilości miejsca rośliny można skrócić do około 10 cm.
Nie należy natomiast zakładać, że najlepszym miejscem będzie najcieplejszy parapet w mieszkaniu. Wysoka temperatura połączona z niedoborem zimowego światła sprzyja tworzeniu długich, cienkich i słabych pędów. Pelargonie utrzymywane zimą w aktywnym wzroście wymagają bardzo dobrego dostępu do światła.
Najczęstszy błąd zimą to nie chłód, ale za dużo wody
Latem pelargonia stojąca w pełnym słońcu potrafi zużyć sporą ilość wody. Po przeniesieniu do chłodnego pomieszczenia sytuacja zmienia się całkowicie. Wzrost zwalnia, dzień jest krótszy, a podłoże wysycha znacznie wolniej.
Zimą podlewanie trzeba mocno ograniczyć. Rośliny pozostające w lekkim wzroście podlewa się dopiero wtedy, gdy podłoże zaczyna przesychać. Mocno przycięte egzemplarze zimowane w chłodzie potrzebują jeszcze mniej wody. RHS wskazuje, że rośliny przycięte i przechowywane w spoczynku wymagają zimą jedynie minimalnego podlewania.
Stale mokra ziemia w chłodnym pomieszczeniu jest znacznie większym zagrożeniem niż chwilowe przesuszenie. Sprzyja gniciu korzeni i podstawy pędów oraz rozwojowi chorób grzybowych.
Dlatego zimą nie podlewamy pelargonii według kalendarza. Sprawdzamy podłoże i podlewamy dopiero wtedy, gdy rzeczywiście tego potrzebuje.
Nie trzeba zimować całej ogromnej rośliny
Jeżeli pelargonie podczas lata rozrosły się do olbrzymich rozmiarów, a miejsca w domu jest niewiele, można wykorzystać drugi sposób. Jesień jest dobrym momentem na pobranie sadzonek pędowych.
Pelargonie stosunkowo łatwo rozmnażają się z sadzonek. Zamiast próbować przechowywać kilka dużych skrzynek balkonowych, można ukorzenić młode rośliny zajmujące znacznie mniej miejsca. Takie rozwiązanie pozwala także zachować odmianę, której kolor lub pokrój szczególnie nam odpowiada.
Można też połączyć obie metody: przezimować jedną roślinę mateczną i dodatkowo przygotować kilka sadzonek.
Czy trzeba teraz przestać nawozić pelargonie?
Pelargonie pozostające jeszcze na balkonie i intensywnie kwitnące nie potrzebują gwałtownego zakończenia pielęgnacji z dnia na dzień. Wraz ze spadkiem temperatury i skracaniem dnia ich wzrost będzie jednak naturalnie zwalniał.
Po przeniesieniu roślin do chłodnego miejsca nie ma potrzeby pobudzać ich do intensywnego zimowego wzrostu mocnym nawożeniem. Celem jest bezpieczne przeprowadzenie roślin do kolejnej wiosny, a nie produkowanie nowych miękkich pędów w grudniu czy styczniu.
Rośliny zimujące w chłodzie potrzebują przede wszystkim odpowiedniej temperatury, światła, przewiewu i bardzo rozsądnego podlewania.
Co jeśli pelargonie kwitną, a zapowiadają jedną zimną noc?
To częsta sytuacja jesienią. W dzień może być kilkanaście stopni i pełne słońce, a na jedną noc prognozowane są temperatury bliskie zera.
Jeżeli pelargonie rosną w donicach lub skrzynkach, najbezpieczniej przenieść je na tę noc do garażu, pomieszczenia gospodarczego, na osłoniętą werandę albo do mieszkania. Jeśli po ochłodzeniu wróci kilka ciepłych tygodni, rośliny można ponownie wystawić na balkon.
Nie trzeba więc definitywnie kończyć sezonu z powodu jednego chłodnego epizodu. Trzeba natomiast zabezpieczyć rośliny przed mrozem.
Kiedy zabrać pelargonie z balkonu? Pogoda jest ważniejsza od daty
Pod koniec września pelargonie mogą jeszcze długo kwitnąć i przy sprzyjającej pogodzie nie trzeba ich teraz chować tylko dlatego, że skończyło się lato. Trzeba jednak zacząć kontrolować prognozy praktycznie codziennie.
Najważniejsza zasada jest prosta: pelargonie przeznaczone do zimowania zabieramy przed pierwszym przymrozkiem, a nie po nim. Jeżeli nocne temperatury zaczynają spadać w okolice 5°C, warto mieć już przygotowane miejsce. Przy prognozowanych kilku stopniach powyżej zera nie ma sensu liczyć na to, że balkon okaże się wystarczająco ciepły.
Zdrowa pelargonia odpowiednio przezimowana może wiosną rozpocząć kolejny sezon. Największym błędem jest więc nie to, że zabierzemy ją z balkonu kilka dni wcześniej, lecz pozostawienie jej na zewnątrz podczas pierwszej naprawdę zimnej nocy i utrata rośliny, którą można było bez problemu zachować do następnego roku.
Zobacz również:
Kiedy wykopać dalie na zimę? We wrześniu jeszcze się nie spiesz. Poczekaj na ten sygnał
Końcówka września w ogrodzie. Szybka lista prac przed październikiem
Odwiedź nas na Facebook-u.








