We wrześniu pod jabłonią potrafi w ciągu kilku dni pojawić się cała warstwa owoców. Jedne są prawie idealne i spadły podczas silniejszego podmuchu wiatru, inne mają ślady żerowania, zaczynają gnić albo od dawna leżą w trawie. Najprostszy odruch to zebrać wszystko do wiadra i wysypać na kompost. Nie zawsze będzie to najlepsze rozwiązanie.
Zdrowe jabłka są wartościową materią organiczną i mogą trafić do prawidłowo prowadzonego kompostownika. Zupełnie inaczej należy jednak potraktować owoce silnie porażone chorobami, spleśniałe, zmumifikowane albo zasiedlone przez szkodniki. Pozostawienie ich pod drzewem również nie jest dobrym pomysłem, ponieważ część organizmów związanych z jabłonią wykorzystuje opadłe owoce lub pozostałości po zbiorach do dokończenia swojego cyklu rozwojowego albo przetrwania do następnego sezonu.
Dlatego jesienne porządki pod jabłonią warto zacząć nie od kompostownika, lecz od segregacji owoców.
Nie każde jabłko leżące na ziemi jest zepsute
Spis treści
Upadek z drzewa sam w sobie nie świadczy o chorobie. Dojrzałe owoce mogą opadać naturalnie, szczególnie podczas wietrznej pogody. Z drzewa spadają również jabłka uszkodzone wcześniej przez owady, ptaki, grad czy choroby.
Dlatego po zebraniu owoców dobrze podzielić je przynajmniej na trzy grupy:
- zdrowe, jędrne i świeżo opadłe,
- uszkodzone mechanicznie, ale bez oznak gnicia i chorób,
- gnijące, spleśniałe, zmumifikowane lub z wyraźnymi śladami żerowania szkodników.
Dopiero wtedy można zdecydować, co zrobić z każdą partią.
Najgorszym rozwiązaniem jest pozostawienie wszystkiego pod drzewem aż do zimy. Jesienna higiena sadu jest jednym z najprostszych sposobów ograniczania źródeł części chorób i szkodników w następnym sezonie.
Zdrowe opadłe jabłka można przeznaczyć na kompost
Owoce należą do materiałów biodegradowalnych i zdrowe jabłka mogą być normalnym składnikiem przydomowego kompostu. W polskim systemie segregacji owoce i warzywa również zaliczane są do bioodpadów.
Nie warto jednak wysypywać kilkudziesięciu kilogramów jabłek w jedno miejsce i zostawiać ich w zwartej warstwie.
Jabłka zawierają bardzo dużo wody. Rozkładająca się sterta owoców może szybko osiąść, ograniczyć dostęp powietrza i stworzyć mokrą, nieprzyjemnie pachnącą masę. Kompostowanie powinno zachodzić w warunkach tlenowych, dlatego nadmiar mokrego materiału należy równoważyć suchymi składnikami.
Do jabłek dobrze więc dodać:
- suche jesienne liście,
- rozdrobnione gałązki,
- zrębki,
- słomę,
- niezadrukowaną rozdrobnioną tekturę,
- inne suche materiały bogate w węgiel.
Jabłka traktujemy jako wilgotny składnik kompostu, a nie jako jego całą zawartość.
Całe jabłka czy pokrojone? Mniejsze rozłożą się szybciej
Nie trzeba kroić każdego jabłka nożem na osiem części. Jeżeli jednak mamy dużo owoców, warto je przynajmniej częściowo rozdrobnić lub uszkodzić przed dodaniem do kompostownika.
Mniejszy materiał ma większą powierzchnię dostępną dla mikroorganizmów i dlatego rozkłada się szybciej niż całe, nieuszkodzone owoce. Rozdrabnianie dużych składników jest jednym ze sposobów przyspieszania kompostowania.
W praktyce wystarczy rozgnieść część jabłek łopatą podczas mieszania pryzmy.
Nie ma natomiast sensu robić z nich pulpy i wylewać jej w jedno miejsce. Efekt może być odwrotny do zamierzonego – mokra masa zbije się i ograniczy dostęp tlenu.
Nie zostawiaj jabłek na samej górze kompostownika
Słodkie, rozkładające się owoce pozostawione na powierzchni są łatwo dostępne dla owadów i innych zwierząt.
Lepsza metoda to umieszczenie jabłek wewnątrz pryzmy i przykrycie ich warstwą suchego materiału. Takie postępowanie ogranicza zapach oraz zainteresowanie kompostownikiem przez muchy i inne zwierzęta.
Można więc zastosować prosty układ:
warstwa suchych liści → niewielka ilość jabłek → rozdrobnione suche resztki → kolejny materiał zielony.
Nie musi być to idealnie odmierzone. Chodzi przede wszystkim o to, aby mokre owoce nie tworzyły dużej, pozbawionej powietrza warstwy.
Gnijące i spleśniałe jabłka to już inna sprawa
Tu zaczyna się najważniejsza część jesiennych porządków.
Jeżeli owoc ma:
rozległe plamy zgnilizny, nalot pleśni, głębokie nekrozy, jest częściowo zmumifikowany albo wygląda podobnie do wielu chorych owoców pozostających na drzewie, nie warto automatycznie wrzucać go do zwykłego przydomowego kompostownika.
Na jabłoniach występują choroby, których sprawcy mogą przetrwać na porażonych resztkach. Przykładowo w przypadku czarnej zgnilizny jabłoni jednym z podstawowych elementów ograniczania choroby jest usuwanie zmumifikowanych owoców, ponieważ mogą stanowić źródło materiału infekcyjnego.
Również przy części innych zgnilizn porażone i pozostawione owoce mogą zwiększać presję chorób w kolejnym sezonie.
W takim przypadku ważniejsza od odzyskania kilku kilogramów materiału kompostowego jest higiena sadu.
„Przecież w kompoście wszystko zgnije” – niezupełnie o to chodzi
Owszem, chore jabłko również się rozłoży. Problem polega na tym, czy podczas kompostowania zostaną skutecznie unieszkodliwione organizmy, których nie chcemy później ponownie wprowadzić do ogrodu.
Prawidłowo prowadzony gorący kompost może osiągać temperatury pozwalające ograniczyć wiele patogenów. W praktyce oznacza to jednak temperatury rzędu około 60–70°C utrzymujące się odpowiednio długo oraz dokładne przemieszanie materiału, aby także resztki znajdujące się na obrzeżach trafiły do gorącego środka pryzmy.
Typowy przydomowy kompostownik, do którego co kilka dni wrzuca się garść chwastów, skoszoną trawę i resztki kuchenne, często nie pracuje równomiernie w tak wysokiej temperaturze.
Jeżeli więc nie mierzymy temperatury kompostu i nie prowadzimy aktywnej pryzmy termofilnej, rozsądniej przyjąć prostą zasadę:
wyraźnie chore owoce nie trafiają do zwykłego domowego kompostownika.
Jabłko z „robakiem” również lepiej oddzielić
Jesienny spad owoców może być związany ze szkodnikami.
Jednym z najważniejszych jest owocówka jabłkóweczka. Jej gąsienica rozwija się wewnątrz jabłka, drąży korytarz w kierunku gniazda nasiennego, a po zakończeniu żerowania opuszcza owoc i szuka miejsca do przepoczwarczenia lub zimowania.
Jednym z elementów ograniczania liczebności szkodnika jest właśnie regularne zbieranie i usuwanie opadłych, porażonych owoców.
Nie należy więc pozostawiać pod drzewem jabłek:
- z wyraźnym otworem wejściowym,
- z brunatnymi odchodami owada przy otworze,
- z korytarzem prowadzącym w stronę pestek,
- zawierających gąsienicę.
Im szybciej taki owoc zostanie zabrany spod drzewa, tym większa szansa, że larwa nie zdąży go opuścić i znaleźć miejsca do dalszego rozwoju.
Podobnie działa zasada przy innych szkodnikach owoców
W innych regionach występują również szkodniki, których larwy opuszczają opadłe jabłka i przechodzą do gleby, gdzie mogą przezimować. Dobrym przykładem jest nasionnica jabłkówka występująca w Ameryce Północnej: w jej przypadku zaleca się systematyczne usuwanie opadłych owoców właśnie dlatego, że larwy po ich opadnięciu przechodzą do gleby.
W polskim ogrodzie konkretnego szkodnika należy oczywiście prawidłowo rozpoznać. Ogólna zasada pozostaje jednak bardzo praktyczna:
owocu ewidentnie zasiedlonego przez szkodnika nie zostawiamy pod drzewem i nie traktujemy jak zwykłego zdrowego jabłka.
Co zrobić z chorymi i zarobaczonymi jabłkami?
Najpierw usuń je z sadu i nie pozostawiaj w stercie obok kompostownika czy płotu. Przeniesienie owoców o pięć metrów od drzewa nie rozwiązuje problemu.
W Polsce owoce i resztki roślinne są zaliczane do bioodpadów, dlatego tam, gdzie nie chcemy kompostować podejrzanego materiału samodzielnie, można skorzystać z gminnego systemu odbioru bioodpadów lub innego sposobu ich zagospodarowania przewidzianego w lokalnym regulaminie.
Warto sprawdzić zasady swojej gminy, szczególnie jeżeli odbiór odpadów zielonych i kuchennych odbywa się oddzielnie.
Nie należy natomiast wrzucać owoców w plastikowym worku do pojemnika BIO. Bioodpady powinny trafiać tam zgodnie z lokalnymi zasadami, zasadniczo bez plastikowych opakowań.
Nie zakopuj po prostu sterty chorych jabłek pod jabłonią
Czasem spotyka się poradę, żeby wykopać dół pod drzewem, wrzucić wszystkie spady i przysypać ziemią.
W przypadku zdrowych resztek materia organiczna oczywiście z czasem się rozłoży, ale chore lub zasiedlone owoce lepiej usuwać ze stanowiska, a nie tworzyć z nich magazyn resztek bezpośrednio w sadzie.
Nie wszystkie szkodniki zostaną skutecznie zniszczone tylko dlatego, że owoc przykryjemy warstwą ziemi. W przypadku niektórych gatunków właśnie gleba jest naturalnym miejscem dalszego etapu ich rozwoju.
Jeżeli celem jest ograniczenie problemu w kolejnym roku, najlepszym rozwiązaniem jest przerwanie cyklu, a nie zmiana położenia owocu z powierzchni ziemi na kilka centymetrów pod nią.
Zmumifikowane jabłka na drzewie również trzeba zebrać
Podczas sprzątania nie patrz wyłącznie pod nogi.
Na gałęziach mogą pozostać niewielkie, zaschnięte, ciemne owoce. Często są twarde i przytwierdzone do pędu znacznie dłużej niż zdrowe jabłka.
Takich „mumii” nie powinno się zostawiać na zimę.
Usuwanie zmumifikowanych owoców jest istotnym elementem profilaktyki między innymi przy czarnej zgniliźnie jabłoni. Porażone resztki mogą być źródłem infekcji w następnym okresie wegetacji.
Jesienią, kiedy korona zaczyna się przerzedzać, znalezienie takich owoców jest zresztą znacznie łatwiejsze niż latem.
A jeśli jabłko jest zdrowe, ale mocno obtłuczone?
Tutaj nie ma problemu ogrodniczego – takie jabłko może trafić do kompostownika.
Inaczej wygląda kwestia wykorzystania go w kuchni.
Uszkodzenie skórki i miąższu ułatwia rozwój mikroorganizmów. Szczególnej ostrożności wymagają jabłka z oznakami pleśni i zgnilizny, zwłaszcza gdy chcemy przeznaczyć je na sok.
Niektóre pleśnie rozwijające się na jabłkach mogą produkować patulinę – mykotoksynę mogącą występować w wysokich stężeniach w spleśniałych i gnijących owocach. Co istotne, zwykła pasteryzacja soku nie usuwa skutecznie patuliny.
Dlatego zasada „wszystko zmielimy i zagotujemy” nie jest dobrym sposobem na wykorzystanie skrzynki zepsutych jabłek.
Spleśniałych spadów nie przerabiaj na sok
To szczególnie ważne w okresie jesiennego tłoczenia soku.
Owoc może wyglądać na nadający się jeszcze do przerobu, mimo że z jednej strony pojawiła się już miękka brunatna plama albo widoczna pleśń.
Takich jabłek nie warto wrzucać do rozdrabniacza razem ze zdrowymi.
Ryzyko występowania patuliny jest większe w jabłkach:
- spleśniałych,
- zgniłych,
- uszkodzonych,
- mocno obtłuczonych,
- długo przechowywanych w niewłaściwych warunkach.
FDA podkreśla, że wykorzystanie zepsutych oraz uszkodzonych owoców może prowadzić do podwyższonej zawartości patuliny w soku, a obróbka cieplna nie jest skutecznym sposobem jej usunięcia.
W tym przypadku wyrzucenie jednego zepsutego jabłka jest znacznie rozsądniejsze niż próba wykorzystania go „żeby się nie zmarnowało”.
Czy zdrowy spad można zjeść?
W przydomowym ogrodzie decyzja zależy przede wszystkim od stanu owocu. Nie każde jabłko, które przed chwilą spadło na trawę, staje się automatycznie zgniłym odpadem.
Jeżeli owoc jest jędrny, bez pęknięć, pleśni, śladów gnicia i żerowania, można oddzielić go od odpadów i dokładnie obejrzeć.
Trzeba jednak pamiętać, że kontakt z ziemią oraz sam upadek mogą powodować niewidoczne uszkodzenia. Z tego powodu branżowe zalecenia dotyczące produkcji soku traktują owoce zbierane z ziemi znacznie bardziej rygorystycznie niż owoce zerwane bezpośrednio z drzewa.
Do przechowywania przez kilka miesięcy wybieraj przede wszystkim jabłka zerwane z drzewa i pozbawione uszkodzeń. Spady, nawet wyglądające dobrze, najlepiej wykorzystać wcześniej.
Zbieranie spadów raz na miesiąc to za mało
Jesienią warto przejść pod jabłonią regularnie, szczególnie kiedy owoce zaczynają intensywnie dojrzewać.
Jeżeli jabłko z larwą pozostanie na ziemi wystarczająco długo, owad może je opuścić. Jeżeli owoc z objawami zgnilizny zostanie tam przez kilka tygodni, stopniowo stanie się źródłem kolejnej masy porażonych resztek.
W okresie intensywnego opadania najlepiej zbierać owoce co kilka dni, a przy zauważonym problemie ze szkodnikami nawet częściej.
Sanitacja sadu działa najlepiej wtedy, gdy porażony owoc zostanie usunięty zanim organizm znajdujący się w jego wnętrzu zakończy kolejny etap rozwoju.
Nie zostawiaj pod drzewem „kilku dla natury”, jeśli walczysz ze szkodnikiem
W ogrodzie warto zostawiać wiele naturalnych elementów – suche łodygi bylin, część liści, martwe drewno w odpowiednim miejscu czy kwiatostany stanowiące pokarm dla ptaków.
Porażone jabłko nie zawsze jest jednak dobrym kandydatem do takiej bioróżnorodności.
Jeżeli przez cały sezon obserwowaliśmy owoce z charakterystycznymi otworami i odchodami gąsienic, pozostawianie sterty spadów pod jabłonią może działać dokładnie odwrotnie do naszych planów ochrony drzewa.
Ekologiczna ochrona sadu nie polega na całkowitym braku ingerencji. Usuwanie zasiedlonych owoców jest właśnie jedną z najprostszych metod niechemicznego ograniczania części szkodników.
Co z liśćmi leżącymi razem z jabłkami?
Jesienne porządki pod jabłonią nie kończą się na owocach.
Szczególnie przy drzewach, które w sezonie miały wyraźne objawy chorób, warto zwrócić uwagę również na opadłe liście. W przypadku parcha jabłoni porażone liście pozostające pod drzewem są ważnym miejscem zimowania patogenu i źródłem zarodników w kolejnym sezonie.
Dlatego oczyszczanie stanowiska może jednocześnie ograniczać kilka problemów.
Nie oznacza to konieczności sterylnego grabienia całego ogrodu. Chodzi o świadome postępowanie w bezpośrednim sąsiedztwie drzewa, które w danym sezonie rzeczywiście było porażone.
Dobry kompostownik poradzi sobie z wiadrem jabłek. Z taczką naraz może mieć problem
Jesienią pod dużą jabłonią może znajdować się kilkadziesiąt kilogramów zdrowych spadów.
Nie ma potrzeby wyrzucać ich tylko dlatego, że jest ich dużo. Warto jednak rozłożyć dodawanie do kompostu w czasie i mieszać owoce z materiałami suchymi.
Jeżeli po dodaniu jabłek pryzma:
- zaczyna intensywnie pachnieć fermentacją,
- jest bardzo mokra,
- zbija się w ciężką masę,
- pojawiają się na niej duże ilości much,
to znak, że potrzebuje więcej materiału suchego i dostępu powietrza.
Dodanie suchych liści i przemieszanie pryzmy zazwyczaj będzie rozsądniejszym rozwiązaniem niż dosypywanie kolejnej warstwy owoców.
Najprostszy sposób na segregację spadów
Po każdym zbiorze można przygotować trzy pojemniki.
Pierwszy – zdrowe owoce. Najładniejsze wykorzystujemy możliwie szybko.
Drugi – owoce mechanicznie uszkodzone, ale bez objawów chorób i szkodników. Te mogą trafić do kompostownika, najlepiej po wymieszaniu z suchym materiałem.
Trzeci – owoce chore, gnijące, zmumifikowane i zarobaczone. Usuwamy je z przydomowego obiegu kompostowego i przekazujemy zgodnie z lokalnymi zasadami zagospodarowania bioodpadów.
Taki podział zajmuje kilka minut, a pozwala pogodzić dwie rzeczy: nie marnować zdrowej materii organicznej i jednocześnie nie tworzyć w ogrodzie magazynu chorób oraz szkodników.
Po sezonie pod jabłonią nie powinna zostać sterta owoców
Ostatni zbiór jabłek nie oznacza końca pracy przy drzewie. Warto przejść pod koroną, zebrać pozostałe spady i obejrzeć gałęzie pod kątem zaschniętych owoców.
Zdrowe jabłka można wykorzystać w kompoście. Podejrzanych owoców nie warto jednak wrzucać tam automatycznie.
Szczególnie ważne jest usuwanie jabłek z objawami chorób, owoców zmumifikowanych oraz takich, w których rozwijają się szkodniki. Pozostawione pod drzewem mogą zwiększyć ryzyko problemów w następnym sezonie.
Dlatego jesienią warto zapamiętać jedną zasadę:
spadów nie dzielimy na „do kompostu” i „do wyrzucenia” na podstawie tego, czy leżą na ziemi. Dzielimy je według ich stanu. Zdrowy owoc jest cenną materią organiczną. Chory lub zasiedlony przez szkodnika może być natomiast dokładnie tym, czego nie chcemy ponownie rozprowadzić po własnym ogrodzie.
Zobacz również:
Cebulki kwiatowe we wrześniu. Co posadzić teraz, żeby ogród eksplodował kolorami wiosną?
Czy we wrześniu można jeszcze nawozić ogród? Tego nawozu lepiej już nie sypać bez potrzeby
Co siać jako poplon we wrześniu? Te rośliny poprawią ziemię po warzywach
Dołącz do nas na Facebook-u.








