Każdy, kto od lat uprawia pomidory, prędzej czy później zetknął się z zarazą ziemniaczaną. To choroba, która potrafi w kilka dni zniszczyć cały sezon pracy. Na portalu Kamil w Ogrodzie wielokrotnie opisywałem, czym jest zaraza, jak ją rozpoznać i jak reagować, gdy się pojawi. Dziś jednak chcę podejść do tematu inaczej – prewencyjnie.
W tym artykule polecę odmiany, które w mojej niemal 10-letniej praktyce ogrodniczej – przy odpowiedniej pielęgnacji i uprawie głównie w tunelach oraz szklarniach – wykazywały bardzo wysoką odporność na zarazę ziemniaczaną. I podkreślam: odporność nie bierze się wyłącznie z genetyki. To zawsze połączenie trzech elementów – odmiany, warunków i sposobu prowadzenia roślin.
Już na wstępie zaznaczę: tytuł może brzmieć chwytliwie, ale jest celowo dwuznaczny. „Odporne pomidory” to nie tylko konkretna odmiana. To również właściwe miejsce uprawy oraz świadoma pielęgnacja. Pogoda jest czynnikiem kluczowym – chłodne i wilgotne dni sprzyjają rozwojowi patogenu – ale ogromne znaczenie ma także to, co robimy my jako ogrodnicy. Profilaktyka zawsze wygrywa z gaszeniem pożaru.
Największy problem zaczyna się w uprawie gruntowej bez żadnej osłony.
W polskich warunkach klimatycznych – przy okresowych spadkach temperatur i długotrwałych opadach – całkowita rezygnacja z zabezpieczeń jest bardzo ryzykowna. Kilka deszczowych dni potrafi uruchomić lawinowy rozwój choroby, a po tygodniach pracy zostaje jedynie rozczarowanie. Dlatego albo stosujemy odpowiednią ochronę, albo inwestujemy w tunel czy szklarnię i ograniczamy ryzyko do minimum.
Jeśli jednak uprawiasz pomidory w gruncie i nie chcesz wykonywać oprysków zabezpieczających pomidory, minimum to solidny, wysoki daszek z folii – taki, który ochroni rośliny przed deszczem, ale nie ograniczy dostępu światła i cyrkulacji powietrza. To rozsądny kompromis dla osób, które chcą prowadzić uprawę możliwie naturalnie.
W dalszej części artykułu przedstawię najbardziej plenne odmiany, które w mojej uprawie przez lata nie wykazywały objawów zarazy ziemniaczanej. To odmiany sprawdzone w praktyce – nie z katalogu, lecz z własnego ogrodu.
Zobacz koniecznie: w pełni ekologiczny Preparat IF do ochrony pomidorów – informacje i przepis

Doświadczony ogrodnik zdradza skuteczny schemat ochrony pomidorów w gruncie.
Uprawa pomidorów – w dużym skrócie
Swoją uprawę pomidorów zaczynam w okolicach 15 marca. To dla mnie sprawdzony termin wysiewu, który pozwala uzyskać mocne, dobrze rozwinięte sadzonki bez nadmiernego wyciągania się roślin. Siewki doświetlam w prostym, budżetowym growboxie dzięki czemu od początku rosną krępe i zdrowe.

Zbudowałem MEGA WYDAJNY i TANI GROWBOX za 370 zł
Stosuję zasadę „3 x 15” w uprawie pomidorów:
- 15 marca – wysiew,
- 15 kwietnia – pikowanie, czyli przesadzenie pojedynczych siewek do osobnych doniczek,
- 15 maja – wysadzenie na miejsce stałe, do szklarni lub gruntu.
Ten rytm pozwala zachować porządek w produkcji rozsady i uniknąć chaosu w sezonie.
Na około trzy tygodnie przed planowanym wysadzeniem rozsypuję w szklarni i w ogrodzie obornik bydlęcy, który poprawia strukturę gleby i wzbogaca ją w materię organiczną. To fundament pod silny system korzeniowy i dobre plonowanie.
Po posadzeniu roślin daję im około dwóch tygodni na spokojne ukorzenienie się i adaptację. Następnie rozpoczynam regularne dokarmianie – zazwyczaj co 7–14 dni podlewam pomidory gnojówką z pokrzyw, która wspiera wzrost części zielonej. W momencie kwitnienia i zawiązywania owoców (najczęściej w czerwcu) przechodzę na gnojówkę z żywokostu rosyjskiego, bogatą w potas, który wspomaga rozwój owoców i poprawia ich jakość.
Rośliny systematycznie prowadzę, usuwając boczne pędy, tzw. „wilki”. Najczęściej zostawiam jeden pęd główny, maksymalnie dwa – zwłaszcza w szklarni, gdzie przestrzeń jest ograniczona. Odpowiednie zagęszczenie, dostęp światła i dobra cyrkulacja powietrza to podstawa zdrowotności roślin i ograniczenia presji chorób.
Usuwanie wilków (bocznych pędów) pomidora. Dokładna instrukcja.
W dużym uproszczeniu tak właśnie wygląda moja uprawa pomidorów – konsekwentna, uporządkowana i nastawiona na silne, plenne rośliny od samego początku sezonu.

Pomidory odporne na zarazę ziemniaczaną w gruncie – bez osłon. Czy to w ogóle możliwe?
Tak – ale wymaga świadomego podejścia.
Uprawa pomidorów w gruncie, bez tunelu czy szklarni, w polskich warunkach klimatycznych zawsze wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Problemem nie jest wyłącznie deszcz. Kluczowe są również chłodne noce, wysoka wilgotność powietrza oraz długotrwałe okresy zwilżenia liści. To właśnie w takich warunkach zaraza ziemniaczana rozwija się najszybciej.
Jeśli ktoś chce prowadzić uprawę w 100% bez jakiejkolwiek ochrony chemicznej, powinien rozważyć inwestycję w szklarnię albo przynajmniej solidny daszek z folii czy poliwęglanu. Osłona przed opadami znacząco ogranicza ryzyko infekcji, choć oczywiście nie eliminuje go całkowicie.
Natomiast jeśli decydujesz się na grunt bez osłon i zależy Ci na stabilnym plonie – kluczowa jest profilaktyka, nie interwencja po fakcie.
Zaraza ziemniaczana – ochrona zapobiegawcza (stosowana naprzemiennie)
1. Preparat miedziowy (np. Miedzian) – działanie kontaktowe
Substancja aktywna: związki miedzi
Mechanizm: działanie powierzchniowe (kontaktowe)
Rola: tworzy warstwę ochronną na liściach i ogranicza kiełkowanie zarodników
Termin stosowania: profilaktycznie, przed zapowiadanymi okresami długotrwałej wilgoci
Ważne: preparaty miedziowe nie działają systemicznie – nie wnikają w tkanki rośliny. Dlatego kluczowe jest bardzo dokładne pokrycie całej rośliny cieczą roboczą.
2. Revus 250 SC – działanie wgłębne / systemiczne
Substancja czynna: mandipropamid
Mechanizm: działanie wgłębne i częściowo systemiczne
Rola: chroni tkanki liści przed rozwojem patogenu
Termin stosowania: przy realnym ryzyku infekcji – chłodne noce, wysoka wilgotność, zapowiedzi opadów
Preparat należy stosować ściśle według etykiety producenta i zasad integrowanej ochrony roślin.
Zasada rotacji
Zabiegi powinny być wykonywane naprzemiennie – raz preparat kontaktowy, raz o innym mechanizmie działania. Rotacja ogranicza ryzyko uodpornienia się patogenu i pozwala utrzymać skuteczność ochrony w dłuższej perspektywie.
Kiedy NIE wykonywać oprysków?
Nie pryskamy:
- podczas gorącej, suchej pogody,
- gdy liście szybko obsychają po rosie,
- gdy prognozy nie zapowiadają długotrwałych opadów ani wysokiej wilgotności.
Oprysk to narzędzie ochronne, a nie rutynowy zabieg wykonywany „na wszelki wypadek”. Stosowany rozsądnie – chroni plon. Nadużywany – może osłabiać rośliny, zaburzać mikroflorę gleby i zwiększać presję odporności patogenu.
W uprawie gruntowej bez osłon nie chodzi o to, czy pryskać, ale kiedy i dlaczego to zrobić. Profilaktyka, obserwacja pogody i szybka reakcja to fundament zdrowych pomidorów w trudnych warunkach.

Odmiany pomidorów odpornych na zarazę ziemniaczaną
Jeśli czytasz ten artykuł od początku, to już wiesz jedno – nie istnieje coś takiego jak w 100% „odporne nasiona” pomidora na zarazę ziemniaczaną. Tytuł był celowo mocny. Miał przyciągnąć Twoją uwagę, ale nie po to, by coś sprzedać czy zarobić na reklamach. Nie prowadzę sklepu, nie sprzedaję „cudownych odmian”. Jestem pasjonatem, który przez lata wyciągał wnioski z własnej praktyki.
Chciałem pokazać Ci coś ważniejszego niż nazwę z katalogu – jak postępować, aby mieć pomidory odporne na zarazę w praktyce.
Bo prawda jest taka, że przy odpowiedniej uprawie, profilaktyce i rozsądnym podejściu do warunków środowiskowych, praktycznie każda dobra odmiana może poradzić sobie bez problemów. Klucz nie tkwi wyłącznie w genetyce, lecz w:
- ograniczeniu zwilżania liści,
- zapewnieniu dobrej cyrkulacji powietrza,
- odpowiednim prowadzeniu roślin,
- reagowaniu na warunki pogodowe, a nie na objawy choroby.
W szklarni nie wykonuję oprysków – nie mam takiej potrzeby, ponieważ kontroluję warunki i ograniczam wilgoć. W gruncie? Tak, stosuję ochronę, ale wyłącznie tam, gdzie rośliny nie mają żadnego zabezpieczenia w postaci daszku czy bocznych osłon. To nie jest ideologia – to rozsądek.
Na końcu jednak odmiana też ma znaczenie. Dlatego w kolejnej części polecę Ci konkretne pomidory, które w mojej uprawie nie tylko dobrze znosiły trudniejsze warunki, ale przede wszystkim plonowały obficie i dawały satysfakcję z uprawy.
Bo o to w tym wszystkim chodzi – nie o walkę z chorobą, lecz o zdrowe, silne rośliny i udany sezon.
Odmiany, które warto mieć na liście (moje typy do szklarni i gruntu)
Jeśli mam polecić odmiany, które po prostu dają satysfakcję w sezonie (smak, plon, stabilność) i dobrze odnajdują się w podejściu „profilaktyka + dobre prowadzenie”, to na mojej liście regularnie przewijają się: Brooklyn, Rosamunda, Or Pera d’Abruzzo, Marmande, Yellowstone, Beefsteak, Malinowy Olbrzym, Radana, Fuchsia, Faworyt, Sakiewka i Jantar. To miks typów: od wielkich „befów” na kanapki, przez mięsiste odmiany w stylu włoskim do sosów, po bardziej klasyczne, pewne w smaku pomidory do codziennego jedzenia. Marmande i Beefsteak to zwykle kierunek „duży, mięsisty, kanapkowy”, często doceniany za aromat. Malinowy Olbrzym, Faworyt i Radana idą w stronę „malinowych” — czyli tego, co w Polsce ludzie lubią najbardziej: soczyste, słodko-kwaskowe, do krojenia na talerz. Or Pera d’Abruzzo to typ, który najczęściej opisuje się jako „gruszkowy / butelkowy” — świetny, jeśli robisz przeciery, sosy, pieczone pomidory, bo ma sporo miąższu. Jantar i Yellowstone to jasna półka: żółte owoce, zwykle łagodniejsze, fajne do sałatek i jako kontrast na talerzu. Fuchsia i Rosamunda często są wybierane „pod smak” — gdy chcesz owoców bardziej deserowych, słodszych, efektownych kolorystycznie. A Sakiewka? To odmiana, którą wiele osób bierze dla samej formy — pomidor „z charakterem”, który robi robotę w kuchni, kiedy chcesz farsz, pieczenie, albo po prostu coś innego niż klasyczna kula.
Najważniejsze: nawet najlepsza odmiana nie „zastąpi” przewiewu, światła i suchego liścia. Te odmiany warto prowadzić konsekwentnie (1–2 pędy, regularne ogławianie i odchwaszczanie dołu), bo wtedy pokazują pełnię możliwości.
Pozdrawiam serdecznie
Kamil.
Tabela: Pomidory – porównanie odmian (cechy praktyczne)
| Odmiana | Typ owocu | Wielkość (orientacyjnie) | Smak / charakter | Najlepsze zastosowanie | Gdzie zwykle się sprawdza | Wskazówka prowadzenia |
|---|---|---|---|---|---|---|
| BROOKLYN | kanapkowy / mięsisty | średni–duży | pełny, „pomidorowy” | kanapki, sałatki, na świeżo | szklarnia, tunel, ciepły grunt | 1 pęd, dobra cyrkulacja |
| Rosamunda | malinowy / deserowy | średni–duży | słodszy, aromatyczny | na surowo, kanapki | szklarnia, tunel | 1–2 pędy, nie zagęszczać |
| Or Pera d’Abruzzo | gruszkowy / „sosowy” | średni | mięsisty, dużo miąższu | sosy, passatа, pieczenie | szklarnia, tunel, osłonięty grunt | 1 pęd, regularne ogławianie |
| Marmande | żebrowany / klasyczny | duży | klasyczny, wyrazisty | kanapki, sałatki | szklarnia, ciepły grunt | 1 pęd, usuwać liście przy ziemi |
| Yellowstone | żółty, sałatkowy | średni–duży | łagodniejszy, lekko słodki | sałatki, na surowo | szklarnia, tunel | 1–2 pędy, dużo światła |
| Beefsteak | bawole serce / „bef” | bardzo duży | mięsisty, mało wodnisty | kanapki, plastry, burgery | szklarnia, tunel | 1 pęd, solidne podwiązywanie |
| Malinowy Olbrzym | malinowy „gigant” | bardzo duży | słodko-kwaskowy, soczysty | na świeżo, kanapki | szklarnia, tunel; w gruncie tylko w dobrym miejscu | 1 pęd + cięcie liści dla przewiewu |
| Radana | malinowy / klasyczny | średni–duży | zbalansowany | uniwersalny | szklarnia, tunel, osłonięty grunt | 1–2 pędy, pilnować wilków |
| Fuchsia | różowy / deserowy | średni | słodszy, delikatny | sałatki, na surowo | szklarnia, tunel | 1 pęd, nie przelewać |
| Faworyt | malinowy | średni–duży | bardzo „polski” smak | kanapki, sałatki | szklarnia, tunel | 1 pęd, regularne usuwanie dołu liści |
| Sakiewka | wydłużony / nietypowy | średni | często mięsisty | pieczenie, farsz, kuchnia „na ciepło” | szklarnia, tunel | 1 pęd, równe podlewanie |
| Jantar | żółty | mały–średni | łagodny, lekko słodki | sałatki, przekąski | szklarnia, tunel, ciepły grunt | 1–2 pędy, dużo słońca |
FAQ – 10 pytań i odpowiedzi
1) Czy istnieją pomidory całkowicie odporne na zarazę ziemniaczaną?
Nie w takim sensie, że „kupujesz nasiona i masz spokój”. Odmiana może mieć lepszą tolerancję, ale o wyniku decydują warunki: wilgoć, zwilżenie liści, przewiew i profilaktyka.
2) Co jest numerem 1 w profilaktyce zarazy w pomidorach?
Suche liście i dobra cyrkulacja powietrza. Jeśli liście długo pozostają mokre (deszcz/rosa/wilgoć), ryzyko infekcji rośnie skokowo.
3) Czy w szklarni można w ogóle nie pryskać?
Często tak — jeśli masz przewiew, rośliny są prowadzone „na lekko” (1 pęd), a liście nie są ciągle wilgotne. Szklarnia nie jest gwarancją, ale mocno pomaga.
4) Czy daszek nad pomidorami w gruncie naprawdę coś daje?
Tak, bo odcina najgorszy czynnik: deszcz, czyli długie zwilżanie liści. Daszek + przewiew to często ogromna różnica w porównaniu do „gołego gruntu”.
5) Kiedy robi się największy błąd w ochronie przed zarazą?
Gdy ktoś zaczyna działać dopiero po pierwszych plamach. Wtedy często jest już za późno, bo choroba potrafi rozwinąć się błyskawicznie w chłodnej wilgoci.
6) Czy gęste krzaki zwiększają ryzyko chorób?
Tak. Zbyt gęste ulistnienie to gorsze schnięcie liści, gorszy przewiew i wyższa wilgotność między roślinami — czyli idealne warunki dla patogenów.
7) Ile pędów najlepiej zostawić w szklarni?
Najbezpieczniej 1 pęd (czasem 2), zwłaszcza gdy masz dużo odmian i ograniczoną przestrzeń. Mniej „dżungli” = mniej problemów.
8) Czy nawożenie ma wpływ na podatność na zarazę?
Pośrednio tak. Rośliny przekarmione azotem robią „miękką” zieleń, która gorzej znosi stres. Z kolei potas wspiera gospodarkę wodną i jakość owoców.
9) Czy odmiany wielkoowocowe są trudniejsze w gruncie?
Zwykle tak, bo wymagają stabilnych warunków, solidnego podwiązywania i często dłużej dojrzewają. W gruncie bez osłon są bardziej narażone na „sezon pogodowy”.
10) Jak rozpoznać, że pogoda sprzyja zarazie i trzeba być czujnym?
Gdy masz kilka dni z rzędu: chłodne noce, wysoka wilgotność, mgły/rosa, opady i liście długo nie obsychają. To klasyczny „alarm” dla pomidorów.





