Końcówka września zaczyna wyglądać interesująco dla grzybiarzy. Po kilku chłodniejszych i wilgotnych dniach pogoda ponownie się zmienia, ale tym razem sytuacja nie będzie jednakowa w całej Polsce. Weekend 26–27 września może przynieść sporą różnicę między zachodem a wschodem kraju, a właśnie takie lokalne różnice mogą zdecydować o tym, gdzie warto będzie wejść do lasu.
Nie oznacza to jednak, że w sobotni poranek w całej Polsce nagle pojawią się pełne kosze prawdziwków. Grzyby nie reagują na pogodę jak przełącznik. Deszcz jest ważny, ale jeszcze ważniejsze jest to, co wydarzyło się w lesie przez poprzednie dni i jaka temperatura utrzymuje się przy powierzchni gleby.
Pogoda przed weekendem może zrobić w lesie więcej, niż widać na termometrze
Spis treści
Najważniejszą informacją nie jest wcale temperatura maksymalna podawana dla miasta. Dla grzybiarza dużo ciekawsze jest to, czy ściółka pozostaje wilgotna przez kilka kolejnych dni i czy ziemia nie zdążyła ponownie wyschnąć.
W ostatnich dniach nad wieloma regionami Polski pojawiały się opady, a temperatury były wyraźnie niższe niż podczas wcześniejszych ciepłych okresów września. W czwartek i piątek nadal miejscami może padać.
Weekend przyniesie kolejną zmianę.
Aktualne prognozy wskazują, że sobota i niedziela nie będą wyglądały tak samo w całym kraju. Na zachodzie zrobi się chłodniej i bardziej deszczowo, podczas gdy wschodnia część Polski może zachować znacznie wyższe temperatury. Miejscami różnica pomiędzy regionami może wynosić kilka stopni.
Dla grzybni taka sytuacja jest znacznie ciekawsza niż kilka godzin intensywnego deszczu po długiej suszy.
Deszcz nie oznacza, że następnego dnia będą grzyby
To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów grzybiarskich.
Pada w środę, więc w czwartek jedziemy po prawdziwki.
W praktyce mechanizm jest bardziej skomplikowany.
Owocnik, który widzimy nad ziemią, jest tylko niewielką częścią organizmu. Znacznie większa grzybnia znajduje się w glebie, ściółce, drewnie albo w bezpośrednim otoczeniu korzeni drzew.
Jeżeli podłoże było mocno przesuszone, pojedynczy deszcz może przede wszystkim uzupełnić niedobór wody. Dopiero później, przy odpowiednich warunkach termicznych, może rozpocząć się intensywniejsze tworzenie owocników.
Dlatego najciekawszy dla grzybiarza nie zawsze jest dzień bezpośrednio po ulewie.
Czasami dużo lepsze efekty pojawiają się kilka dni później.
I właśnie dlatego końcówka września robi się ciekawa
Jeżeli w danym lesie gleba została już odpowiednio zwilżona podczas wcześniejszych opadów, kolejne dni z dużą wilgotnością mogą stworzyć dobre warunki dla grzybni.
Najważniejsza będzie jednak ciągłość tych warunków.
Można to potraktować jak prosty układ:
wilgotna gleba + umiarkowana temperatura + brak szybkiego przesuszenia ściółki = warunki sprzyjające pojawianiu się owocników.
Nie jest to gwarancja wysypu, ale zdecydowanie lepszy sygnał niż samo sprawdzanie, czy poprzedniego dnia padało.
Sobota czy niedziela? Nie wszędzie odpowiedź będzie taka sama
Gdybym planował grzybobranie na weekend 26–27 września, nie wybierałbym dnia wyłącznie na podstawie temperatury powietrza.
W pierwszej kolejności sprawdziłbym, gdzie w ciągu ostatnich kilku dni rzeczywiście padało.
Jeżeli las otrzymał solidną porcję wody wcześniej, a w sobotę temperatura będzie umiarkowana, już poranny wypad może mieć sens. Szczególnie w miejscach, które we wrześniu wcześniej dawały grzyby i gdzie ściółka nie zdążyła przeschnąć.
Jeżeli jednak pierwsze większe opady pojawią się dopiero tuż przed weekendem, bardziej interesujące mogą okazać się kolejne dni, a niekoniecznie sobota rano.
To ważne, ponieważ właśnie tutaj często powstaje rozczarowanie grzybiarzy. Widzą intensywny deszcz i zakładają, że kilkanaście godzin później las będzie pełen grzybów.
Las potrzebuje czasu.
Zachód Polski może dostać wodę, wschód zachować więcej ciepła
Aktualny układ pogodowy jest szczególnie interesujący dlatego, że warunki mogą mocno różnić się regionalnie.
Zachodnia i południowa część kraju ma większą szansę na opady, ale jednocześnie temperatury mogą być tam niższe.
Na wschodzie opadów może być mniej, natomiast pozostanie wyraźnie cieplej.
Nie da się więc uczciwie powiedzieć, że jeden region Polski będzie w ten weekend bezwzględnie najlepszy.
W lesie po zachodniej stronie kraju przewagą może być wilgoć.
Na wschodzie przewagą może być temperatura.
A najlepsza sytuacja powstanie lokalnie tam, gdzie woda zgromadzona w glebie spotka się z odpowiednią temperaturą i warstwą ściółki ograniczającą szybkie parowanie.
Jest prosty test. Zanim zaczniesz szukać grzybów, spójrz pod liście
Prognoza pogody mówi nam, czego można się spodziewać w dużej skali. Las bardzo szybko pokaże jednak, czy warto poświęcić danemu miejscu więcej czasu.
Po wejściu między drzewa warto przykucnąć i odsunąć dłonią kilka centymetrów liści albo igliwia.
Jeżeli pod spodem ziemia jest wyraźnie wilgotna i chłodna, a liście nie rozsypują się jak suche płatki, to znacznie lepszy znak niż mokra droga przed lasem po nocnym deszczu.
Częsty błąd polega na tym, że oceniamy wilgotność po powierzchni.
Tymczasem krótki deszcz może zmoczyć liście i drogę, podczas gdy kilka centymetrów niżej gleba nadal pozostaje sucha.
Zajrzyj również tam, gdzie las sam zatrzymuje wodę
Po okresie nierównomiernych opadów szczególnie interesujące mogą być miejsca, które wolniej tracą wilgoć.
Warto sprawdzać zagłębienia terenu, łagodne obniżenia, fragmenty lasu z grubszą warstwą mchu oraz stanowiska osłonięte przed silnym wiatrem.
Nie oznacza to chodzenia po podmokłych bagnach. Chodzi o mikrostanowiska, w których po opadach woda utrzymuje się dłużej.
Czasami kilkaset metrów różnicy wystarczy, żeby jeden fragment lasu był niemal pusty, a w drugim pojawiały się kolejne owocniki.
Dlatego internetowa informacja „w tym lesie nie ma grzybów” potrafi być bardzo myląca.
Na jakie grzyby zwrócić uwagę pod koniec września?
Druga połowa września to nadal bardzo mocny okres grzybowy. W zależności od regionu, rodzaju lasu i lokalnych warunków można spotkać między innymi borowiki szlachetne, podgrzybki, koźlarze, maślaki, kanie oraz rydze.
Nie wszystkie gatunki reagują identycznie na zmianę pogody.
Niektóre mogą pojawić się szybko, inne potrzebują stabilniejszych warunków. Dlatego brak prawdziwków nie oznacza automatycznie, że las jest pusty.
Warto patrzeć szerzej.
Jeżeli zaczynają pojawiać się młode owocniki kilku różnych gatunków, może to być sygnał, że w lesie rozpoczął się kolejny okres aktywniejszego owocnikowania.
Jeden szczegół może zdradzić, że warto wrócić do lasu za dwa lub trzy dni
Nie zawsze pełny koszyk jest najlepszą informacją z grzybobrania.
Czasami bardziej interesujące są bardzo małe, świeże owocniki.
Jeżeli w znanym miejscu znajdujemy niewielkie, zdrowe grzyby wyrastające dopiero ze ściółki, może to oznaczać, że proces owocnikowania dopiero się rozpoczyna.
Wtedy warto zapamiętać stanowisko i sprawdzić je ponownie po kilku dniach.
Oczywiście pod warunkiem, że pogoda nie zmieni się gwałtownie i ściółka nie zostanie szybko wysuszona przez wiatr.
Wiatr może popsuć bardzo dobry układ
O temperaturze i deszczu mówi się dużo, ale podczas grzybobrania często niedoceniany jest wiatr.
Silniejszy i długotrwały wiatr przyspiesza wysychanie wierzchniej warstwy ściółki.
Dlatego dwa miejsca, które otrzymały podobną ilość deszczu, po kilku dniach mogą wyglądać zupełnie inaczej. Otwarty młodnik lub skraj lasu może wyschnąć znacznie szybciej niż osłonięty fragment starszego drzewostanu.
Jeżeli weekend okaże się wietrzny, największego sensu nabiera szukanie miejsc, które dobrze utrzymują wilgoć.
Czy więc w weekend 26–27 września będzie wysyp grzybów?
Warunki zaczynają wyglądać interesująco, ale ogólnopolskiego wysypu nie można dziś uczciwie zagwarantować.
Największą szansę mają miejsca, które już otrzymały odpowiednią ilość wody i nie były wcześniej skrajnie przesuszone.
Kluczowa będzie nie sama pogoda w sobotę czy niedzielę, lecz cała sekwencja ostatnich dni: wcześniejsze opady, wilgotność gleby, temperatura oraz tempo wysychania ściółki.
I właśnie dlatego najbliższe grzybobranie może wyglądać bardzo różnie nawet w obrębie jednego województwa.
W jednym lesie grzybiarz przejdzie kilka kilometrów i zobaczy głównie mokre liście. Kilkadziesiąt kilometrów dalej ktoś może trafić na miejsce, w którym grzybnia dostała dokładnie taki impuls, jakiego potrzebowała.
Weekend 26–27 września warto więc obserwować, ale jeszcze ciekawsze mogą być pierwsze dni bezpośrednio po nim. Jeżeli wilgoć pozostanie w glebie, a temperatury nie spadną gwałtownie, końcówka września może mieć jeszcze grzybiarzom sporo do zaoferowania.
A przed wyjazdem warto pamiętać o jednej zasadzie ważniejszej niż wszystkie prognozy: do koszyka trafiają wyłącznie grzyby, które potrafimy bez żadnych wątpliwości rozpoznać.
Gdzie na grzyby? Sosna, brzoza, dąb czy buk? Te drzewa podpowiadają, czego szukać w lesie
ATLAS: Grzyby jadalne | Grzyby trujące
Obserwuj nas na Facebook-u.








